Cravate Club
Męskie sprawy, Tomasz Zbigniew Zapert, dorzeczy.pl, 23.02.2026r.

Z półdystansu II Chociaż polska prapremiera jednoaktówki pt. „Cravate Club” odbyła się przeszło dwie dekady temu - na deskach świętej pamięci Sceny Prezentacje, reżyseria Romuald Szejd - doskonale przypominam sobie ów spektakl, okraszony koncertem aktorskiego duetu: Wojciech Malajkat - Sambor Czarnota. W roku 2020 nowa odsłona przedstawienia trafiła na afisz Teatru Polonia, a teraz możemy ją zobaczyć w Teatrze Współczesnym.

Wojciech Malajkat zasiadł w jego fotelu dyrektorskim przed kilkunastoma miesiącami, lecz dopiero teraz pojawił się na jej scenie. Nareszcie! Fabuła umożliwia mu ukazanie kolosalnego poczucia vis comica, widocznego już od aktorskich pierwocin (niezapomniane inscenizacje sztuk Woody Allena „Zagraj to jeszcze raz” i „Działania uboczne” reż. Adam Hanuszkiewicz, Teatr Studio).

Architektonicznego jubilata – imieniem Bernard – zagrał z precyzją aptekarską, prezentując szeroki wachlarz kunsztu artystycznego. Ponieważ podobnymi przymiotami dysponuje jego sceniczny protagonista, Adrien – czyli Marcin Stępniak – skądinąd podopieczny rektora Malajkata ze stołecznej Akademii Teatralnej – toteż widowisko, lśniące efektownymi konwersacjami pełnymi ironii oraz sarkazmu, oglądamy uważnie, by nie uszczknąć nawet słowa. Raz jeszcze znajduje potwierdzenie stara prawa, iż doborowe aktorstwo stanowi podstawę solidnego teatru.

Rzecz toczy się w biurze projektowym, którego współwłaściciel, człowiek sukcesu, szczęśliwy małżonek i ojciec, kończy 60 lat. Jego biznesowy partner, z zarazem wypróbowany druh, odwołuje w ostatniej chwili przybycie na urodzinowe przyjęcie, usprawiedliwiając absencję nader wykrętnie. Coraz bardziej natarczywie indagowany przez tyleż rozczarowanego, co zirytowanego jubilata wyjaśnia, że w tym samym czasie musi być na obowiązkowym spotkaniu enigmatycznego klubu męskiego. Od tego momentu Bernard również usiłuje znaleźć się w gronie Jeży – jak brzmi nazwa owej instytucji.

Pozornie błaha akcja dotyka zagadnień uniwersalnych: istoty przyjaźni, potrzeby akceptacji, świadomości przemijania, zaborczości, egotyzmu, snobizmu, zazdrości, braku umiejętności rezygnacji. Emocjonalny, podszyty czarnym humorem, epilog zaskakuje. Pobudzając – mam nadzieję – wyobraźnię widowni. Gromko oklaskującej wykonawców sztuki. Gwarantującej inteligentną rozrywkę.

Deklaracja dostępności