A planety szaleją... (Młodzi w hołdzie Korze)
Muzyczny szał niebieskich ciał wciąż trwa…, Anna Czajkowska, https://teatrdlawszystkich.pl/, 27.01.2026r.

Muzyczny spektakl „A planety szaleją…”, przygotowany na podstawie tekstów Kory Jackowskiej przez bardzo zdolnych studentów kierunku aktorstwo teatru muzycznego w warszawskiej Akademii Teatralnej, niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem i uznaniem. 

Powstał w 2019 roku pod opiekuńczymi skrzydłami Anny Sroki-Hryń, która wraz z autorem aranżacji, Mateuszem Dębskim, wciąż kibicuje młodemu zespołowi — najpierw w Teatrze Collegium Nobilium, a potem na gościnnej Scenie w Baraku stołecznego Teatru Współczesnego. Poetyckie przedstawienie z niezwykłą, zaskakującą interpretacją piosenek zespołu Maanam nie znika, lecz wychodzi poza ramy kameralnej sceny — planety szaleją, domagając się większej przestrzeni, i być może dlatego z Baraku przeniesiono je na Dużą Scenę. Czy na tym zyskało? I tak, i nie.

Kilka lat temu Anna Sroka-Hryń wraz z grupą swoich studentów przekształciła znane utwory w szereg inscenizowanych miniscenek. Trzeba nie lada talentu — zarówno wtedy, jak i obecnie — by poradzić sobie z licznymi rolami, zmianami osobowości, gładko wchodząc w kolejne „skóry” i nie tracąc przy tym ducha oraz emocji, które w piosenki włożyła Kora i Maanam. Młodzi aktorzy grają z werwą, ogromnym zaangażowaniem, wręcz z zadziorną drapieżnością, a ich głosy brzmią mocno, niemal hipnotyzująco. Często celowo przerysowują i zniekształcają rzeczywistość opisaną w tekstach, popadają w groteskę, operując efektem surrealistycznym. Próbują oddać klimat szarości doby PRL-u, jednocześnie ujmując zdolnością obserwacji współczesnego, otaczającego nas świata.

Sześć młodych aktorek i pięciu młodych aktorów, ubranych w czarne stroje, szaleje na scenie, nie gubiąc rytmu, oddechu ani naturalności. Panowie zaskakują brawurową umiejętnością wcielania się w kolejne postaci, zmieniając głos, a nawet sylwetkę. Są jak kameleony — za każdym razem inni. Aktorki wiedzą, jak prowadzić role, co wycieniować, co ukryć; uwodzicielski czar i erotyzm bohaterek potrafią pokazać z klasą, smakiem i przymrużeniem oka. Scena w Baraku Teatru Współczesnego była nieduża, zapewniała swobodny przepływ energii między aktorem a widzem. I właśnie tę energię najtrudniej było przenieść. Udało się, choć zniknęła melancholijna kameralność. Na szczęście dramaturgia całości, wyczucie detalu oraz choreografia pozostają bez zarzutu, budząc cały wachlarz emocji.

Nowe opracowanie muzyczne Mateusza Dębskiego, który na kanwie rockowych utworów kultowego zespołu nowatorsko zaaranżował znane przeboje, nie potrzebuje wyszukanej scenografii — wystarczą krzesła, gra światłem i białe skrzydła w „Boskim Buenos”. Pianino, kontrabas i harfa nadają piosenkom niepowtarzalny rys stylistyczny; nie ma tu miejsca na nienaturalne brzmienia, jest za to ogromny entuzjazm i szczerość w podejściu do poezji tekstu. Zadbała o to Alina Łapińska — pełna zmysłowej subtelności, uzdolniona harfistka, Wojciech Gumiński i jego szalony kontrabas oraz Mateusz Dębski, który łączy klasykę z nowoczesnymi brzmieniami i podczas spektaklu gra na pianinie.

„A planety szaleją…” to naturalna, brawurowa gra aktorska, muzyka oraz kolaż scen taneczno-ruchowych i odbitych w śpiewie emocji, budujących opowieść o samotności i poszukiwaniu bliskości w szarej, komunistycznej rzeczywistości. W spektaklu elementy humoru, groteski i piosenki aktorskiej zgrabnie łączą się w spójną całość, która wzrusza i porywa.

Deklaracja dostępności